Koniec zabawy, zakrzyknął od progu Łokietek i zdzielił batem grupkę tańczących najbliżej. Ci się rozpierzchli z jękiem, a on omiótł ostrym spojrzeniem całe Kisielice. Przejmuję lokal w imieniu osiedla, dokończył wypowiedź. Jakiego osiedla? Zapytał wyjątkowo trzeźwo barman, a zarazem współwłaściciel. W imieniu mojego osiedla, odparł Łokietek, co właściwie wyjaśniało sprawę. Rekwizycja odbyła się bez dalszego oporu, poza może próbą Kuby Śruby wpłynięcia na Łokietka za pomocą swojego najmocniejszego argumentu.
Sranie w banie, powiedział głośno i dobitnie Śruba. Wcale nie, odparł bez ceregieli Łokietek, który był do granic możliwości rozdrażniony romansem Śruby z Maligną. To się musi skończyć, powtarzał często, myjąc nogi w umywalce. Chciał nawet przeforsować sąd skorupkowy, który skazałby Kubę na banicję, ale przeciwko temu wystąpili właściwie wszyscy, którzy mieli odpowiednie skorupki. Cenimy Twój majestat, kochamy Malignę, ale Kuba to Kuba. Jako jedyny postawił się całym Stanom Zjednoczonym. Nie możemy go teraz wyrzucić.
Chcąc nie chcąc, znosił zatem Łokietek Śrubę, ale przy każdej okazji dawał mu odczuć, że nie liczy się z jego zdaniem, a nawet nim pomiata. Jesteś męską szmatą, chciałby mu powiedzieć. Nie mówił jednak, ponieważ rozumiał, że to może źle wpłynąć na jego odbiór w opinii społecznej, a musiał, choć monarcha, się z tym liczyć. Istniał już jednak w jego głowie plan najazdu Szwedów na Kubę, który miał być zasłoną dymną dla uprowadzenia Maligny z łoża nieprawego. Skąd weźmiesz Szwedów, zapytał kiedyś posiadający umiejętność czytania w myślach przyjaciela Gustaffson. Kupię w Ikei i poskręcam, odparł Łokietek.
To nie był taki głupi plan, myślał Gustaffson, Ikea nawet blisko mieszkania Kuby. Po sąsiedzku zadrażnienia się zdarzają. Drewnianych Szwedów może przecież wkurzyć elastyczny i zakręcony Kuba Śruba. Jak się Łokietkowi uda, kalkulował, będzie trzeba jednak poszukać nowego skrzydłowego do drużyny Franza Schopenhauera. Koszt transportu poskręcanych Szwedów też nie będzie duży, podsumował i przeniósł myśli do Kisielic tamtego dnia, gdy Łokietek stanął w drzwiach i przerwał zabawę.
Możecie iść do Smetany, rzucił za wychodzącymi z lokalu, tam jest Gombrowicz z Schulzem i Ceppellinem, a może i Sztuk Puk jeszcze takoż. Kto to jest Gombrowicz, co to za jeden Schulz? Dało się słyszeć z tłumu. O Ceppellina i Puka nikt nie pytał, bo wszyscy ich świetnie znali. Natomiast znajomość klasyki awangardowej nie licowała częstoktroć ze studiami na wydziałach humanistycznych i artystycznych. Lepiej było pozostać w kręgu realizmu magicznego oraz metafizyki konkretnej Paolo Coelho, względenie Jonathana Carolla.
Po wyjściu osób nieporządanych, czyli wszystkich poza Łokietkiem i Gustaffsonem, król zwołał radę osiedla. Zreferuj porządek obrad, wydał polecenie wiernemu druhowi. Punkt pierwszy: czwarta tajemnica fatimska i jej wpływ na losy osiedla, zaczął wyliczankę Gustaffson. Punkt drugi: sytuacja Lecha Poznań w lidze i jej wpływ na ewentualny spadek w następnym sezonie. Punkt trzeci: rola profesora Szatana w telefonie Księcia. Punkt czwarty: stan psychiczny władcy osiedla, zakończył wyliczankę Gustaffson.
Jaki stan psychiczny? Jaki stan psychiczny? O co ci chodzi? Zamach stanu!? Ty, ty, jesteś w zmowie ze Szwedami! Od razu wiedziałem, że Gustaffson to nie jest polskie nazwisko. Jestem Bambrem, odpowiedział z godnością Gustaffson. Jakim Bambrem!? Jesteś zwykłym, żałosnym Szwedem!!! Nie gadam z Tobą. W ogóle, to nie jesteś mi potrzebny! Rozbeczał się nie na żarty Łokietek. Tak, on zdecydowanie potrzebuje kobiety, powiedział do siebie w duchu Gustaffson.
Na całe szczęście ponad połowa populacji globu to tzw. niewiasty. Gustaffson wystawił głowę z Kisielic i zawołał jedną, co akurat szła na nocny. Była na tyle pijana, że po prostu weszła do lokalu, nie pytając o nic. Na tyle jednak trzeźwa, że się przestraszyła, gdy zobaczyła Łokietka. Co mu jest? Zapytała zaniepokojona. Załamanie nerwowe, przepracowanie, brak kobiety - zreferował krótko Gustaffson. Trzeba go przytulić, dodał szybko. Jak to przytulić? Kim on jest, żebym go przytulała?
On jest królem, powiedział Gustaffson. Szefem całego osiedla. Nazywa się Władek Łokietek. To jest Władek, taki mały? Nie mogła uwierzyć dziewczyna, bo chyba bystra nie była. A jaki ma być Łokietek? Retorycznie zapytał poirytowany Gustaffson. Może po prostu go przytul. Masz ładne piersi, powinno mu być miękko i przyjemnie. Ok, odpowiedziała, ale to będzie kosztowało. Ej, ale mi nie chodzi o nic wielkiego, tylko o przytulenie, tłumaczył Gustaffson. Ej, ale mi też nie chodzi o nic wielkiego, zjadłabym kebaba, odparła nosicielka piersi niezbędnych do naprawy stosunktów na najwyższych szczeblach osiedla. Dobra, zajmij się nim, a ja idę po kebab, powiedział Gustaffson.
Nie w smak mu była wyprawa po kebab, bo w pobliżu już wszystko zamknięte było, ale czego się nie robi dla przyjaciół. Podreptał zatem w kierunku placu Cyryla Ratajskiego, gdzie jeden z najlepszych kebabów, jeśli w ogóle ktoś między tymi wytworami tureckich rąk jakąś różnicę odnajduje, w mieście sporządzano. Zaraz obok był tradycyjny bar mleczny Pod Arkadami, ale teraz to był kompletnie nieczynny, poza tym nieprzydatny, jeśli chodzi o kebaby. Zaraz obok stały panie do wynajęcia, co również było już niepotrzebne, za poza tym zazwyczaj przyjmowały twardszą walutę niż kebab.
Cokolwiek się jeszcze nie działo na placu Cyryla Ratajskiego, teraz liczył się tylko kebab. W bułce czy cieście? To było jedno z tych pytań, na które w tej chwili Gustaffson nie potrafił znaleźć odpowiedniej odpowiedzi. Nie wiem, no, nie wiem, kupię w bułce, to ona powie, że je tylko w cieście, a jak odwrotnie, to odwrotnie. Gustaffson bał się, że dziewczyna, gdy nie dostanie odpowiedniego kebaba, zabierze swoje piersi. To mogło na trwałe zaburzyć ład we wszechświecie. Krucha równowaga między Szatanem i Bogiem utrzymywała się tylko dzięki nadpobudliwej aktywonści Łokietka. Jeśli ten straci kontakt z rzeczywistością, to możliwa jest utrata kontaktu z rzeczywistością w ogóle. Metafizyczna równowaga świata zależała od rodzaju pieczywa.
Poproszę taki i taki, zadecydował w końcu Gustaffson. To było kosztowne, ale roztropne posunięcie. Pozwalało uniknąć niezdowolenia niewiasty dysponującej miękką klatką piersiową oraz powtórnej wyprawy na Plac Cyryla Ratajskiego. Zabrał zatem Gustaffson dwa kebaby i pobieżył z powrotem ulicą Ratajczaka na Taczaka. Po drodze jednak musiał się, jak to w takich razach bywa, natknąć się na jednego z przyjaciół. Nie było to w onym czasie trudne, ponieważ wszyscy jego przyjaciele niemal codziennie spędzali czas w jednym z pobliskich lokali. Tym razem jeden z nich wychynął z lewej odnogi Świętego Marcina. I to nie byle kto. Był to bowiem sam Jodła, o którym tyle się jeszcze niedawno mówiło.
Jodła okropnie się ucieszył widząc Gustaffsona. Bardziej właściwie się ucieszył na widok kebabów, ale jednak była to radość niezmiernie szczera. Daj kebab, powiedział bez ceregieli, zakładając nie bez racji, że przyjaciel jeden ma na zbyciu, bo kto widział jeść dwa kebaby? Mogę Ci dać, ale za chwilę. Mam to dla dziewczyny, ale nie wiem który ona chce. O, masz też dziewczynę, ucieszył się Jodła, który właśnie szukał dwóch rzeczy: kebaba i kobiety na najbliżsżą noc. Pewnie chce w cieście, bo bułka jej wejdzie w dupę, fachowo rozpoznał. Pewności jednak nie ma, a ja muszę mieć pewność, odparł Gustaffson. Chodź ze mną, to się okaże i dostaniesz drugiego kebaba, ale za piątaka.
A dorzucisz dziewczynę? Apetyt Jodły rósł w miarę jedzenia. Nie było opcji, żeby kobietę, którą zauważył, zostawił w spokoju. Co najwyżej ona mogła zostawić go w spokoju, ale to się, niewiedzieć dlaczego, rzadko zdarzało. Zobaczy się, jest potrzebna Łokietkowi. Musi go utulić. Posypał się trochę. A co się temu jurnemu brzdącowi stało, zatroskał się Jodła, który był chodzącą apoteozą jowialności i troski. Nic wielkiego, troche za dużo na niego spadło. Wstrzemięźliwość seksualna nie idzie w parze z działalnością publiczną, to się musiało skumulować i wyjść bokiem, wyjaśniał Gustaffson. Ale sytuacja opanowana. O, już jesteśmy, zauważył i otworzył drzwi do Kisielic.
Uważaj tylko na schody, zwrócił życzliwą uwagę Jodle, który jednak usłyszał wszystko zbyt późno. Zbyt późno, aby nie spać na ryj. Leżał zatem, przeklinając pod drzwiami do toalety, podczas gdy Gustaffson szukał już wzrokiem pozostawionego na łasce i niełasce piersiastej dziewczyny Łokietka. Okazało się po chwili, że sytuacja przez tych kilkadziesiąt minut, gdy dreptał cierpliwie po kebaby, nieco się zmieniła. Otóż Łokietek czując miękkość kobiecych gruczołów, szybko doszedł do siebie. Doszedłwszy do siebie, postanowił dojść jeszcze raz. Szybko przeprowadził grę wstępną na tyle wprawnie, że powracający Gustaffson zastał ich in flagranti. Dziewczyna z całkiem ciekawą figurą spoczywała na czterech kończynach mniej więcej jak piesek, a Łokietek natomiast wbijał się z nią z szybkością dzięcioła dużego (Dendrocopos major).
Mały król wywija wielkim berłem, skomentował pozbierawszy się wstępnie Jodła. Może ten kebab już bym zjadł, bo chyba dziewczyna chwilowo zajęta. Tak, zjedzmy, stwierdził Gustaffson, który również nie widział potrzeby opłacania królewskich uciech ze swoich wątłych środków. Teraz będzie już w stanie sam to załatwić, usprawiedliwił konsumpcję i podał Jodle kebaba w bułce, gdyż bał się, że mu wejdzie w dupę. Potrawa, choć już nie najcieplejsza, była jednak pożywna, tak że chłopcy postanowili ją popić pozostawionymi za barem trunkami. Wybór nie był wielki, bo lokal kupował tylko to, na co było stać klientów, głównie studentów. Znalazło się jednak piwo, które delikatnie okrasili wódką i rozlali do szklanek czterech po równo.
Tymczasem Łokietek doszedł do siebie ostatecznie, a i dziewczyna była jakby bardziej zadowolona. Jak masz na imię, zapytał szarmancko król. Żaneta, odpowiedziała dziewczyna. Łokietek, słysząc to, posmutniał. Chętnie bym Ci zaproponował coś więcej niż tylko seks, ale niestety to imię Cię dyskwalifikuje, tłumaczyl. Muszę się liczyć z okolicznościami, które determinuje mój majestat. Jadwiga to jest moje przeznaczenie. Zofia może być, Katarzyna i owszem, ja wiem, Xymena albo nawet Halina, ale Żaneta to się nie godzi. Brzmi zbyt plebejsko. To powiedziawszy, poczuł jak jedna połowa twarzy boli go bardziej niż druga, choć obie bolą bardziej niż przed chwilą. Z jednej bowiem strony przyszedł cios drobnej, choć piersiastej Żanety, a z drugiej ogromnego, choć wrażliwego Jodły.
Cham nie król, powiedział mu w twarz Jodła, przytulając jednocześnie do siebie Żanetę. Zajmę się Twoją ofiarą i módl się, żeby sobie nic nie zrobiła, padalcu. A poza tym wszystko powiedziane Szatanowi. Zaraz z rana pójdę do profesora i opowiem, co wy tu wyczyniacie. To jest nieludzkie. Czas z tym skończyć. Żanetka, ubierz się, jedziemy do mnie, wybełktotał ustami pełnymi surówki. Łokietek przez chwilę stał jak wryty, podczas gdy dziewczyna szybko zbierała garderobę. On sam naciągnął nieodłączne kalesony i podszedł do baru.
Napił się piwa z wódką i przeszedł do obowiązków służbowych. Sprawy psychicze, stwierdził, uporządkowałem, teraz pozostają kwestie wiodące. Tajemnicę fatimską musimy zdobyć jak najszybciej. Papież jest nieosiągalny, ale mamy swoje dojścia. Spróbuję z Profesorem Bogiem, a jak nie z nim to może ksiądz Brzęcławski pomoże. Kolejorzem ty się musisz zająć. Nie kumam co tam jest grane. Sponsorzy przychodzą i odchodzą, mafia podobno jakaś tam siedzi. To chyba nie ma związku z metafizyką. Natomiast wpływ Szatana na Księcia wydaje mi się mało prawdopodobny. Słuchałeś ostatnio Radia Maryja?
CDN.

Witam serdecznie może trochę nie na temat ale zbieram na moim blogu dotyczącym szablonów do Blogera społeczność która będzie obserwatorem mojego bloga dlatego mam dla Ciebie mała prośbę jeśli to nie problem , Proszę dodaj Się do osób obserwujących mój blog a jeśli posiadasz już konto na Google plus daj mojemu blogowi plusa. Dla Ciebie to dosłownie minutka czasu a dla mnie ogromna pomoc by Polska blogosfera mojej ukochanej platformy jaka jest Blogger dostrzegła mój blog a tym samym by polubił mnie wujek Google.
OdpowiedzUsuń na zawszeWięc jeśli to nie problem dodaj się proszę do osób obserwujących mojego bloga, zapulsuj go i korzystaj do woli z jego zawartości w celu zmiany wyglądu Twojego bloga według swoich własnych gustów i potrzeb ;)
Pozdrawiam serdecznie
Robert z bloga → Darmowe Szablony Do Bloggera